niedziela, 8 listopada 2015

Sługa Boży: Nie wystarczy tylko dobry pomysł

Tytuł: Sługa Boży
Nazwa serii: Cykl Inkwizytorski
Autor: Jacek Piekara
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce i rok wydania: Lublin 2012
Gatunek: dark fantasy
Ilość stron: 416
Cena: 39,90 zł
Ocena: 4/10

Wstęp:
Spójrzcie, ktoś stworzył świat, gdzie Jezus nie umarł na krzyżu, tylko zaczął wojować. I są pyskaci aniołowie. I ta cała otoczka ironii religijnej. I to wszystko tak sarkastycznie: bohaterowie, biskupi, flaki i piersi. A później większe piersi. I dalej następne. Oto książka, gdzie co nowe cycki to nowe opowiadanie.



Historia:
Żyjemy w niespokojnych czasach, kiedy to wszystkie zmory, wiedźmy, czy czarowników tępi błogosławiona inkwizycja w imię Najwyższego. To właśnie Jezus dał nam przykład, że zło złem trzeba tępić, przy boku ostry miecz dzierżyć i wystrzegać się wszystkiego, co ma jakiekolwiek powiązania z siłą nieczystą. W tych okropnych czasach poznajemy jednego z inkwizytorów, Mordimera Madderdina. Wkracza on do Hez-hezronu, bez licencji na uprawianie inkwizytorskiego fachu na nowym terenie, a ten papierek trzeba jakoś zdobyć. Na szczęście zostajemy wezwani do szastającego sakiewkami rzeźnika, co chce poślubić pewną pannę, która raz już go publicznie odrzuciła. Możecie się zdziwić - jak to chce sobie ślub załatwić i idzie z tym do członka Świętego Oficjum? Otóż owa panna, Elia Karrane, ma nieciekawe konszakty, prawdopodobnie z jakimś demonem, czy tam pradawnymi bożkami, więc byłoby dobrze, gdyby osoba z Kościoła mogła postraszyć niechętne dziewczę. Mordimer, chcąc nie chcąc, z dobrego serca, bierze małżeńskie bolączki rzeźnika, zbiera swoją wierną bandę i rusza na poszukiwanie nieszczęsnej. Oczywiście możemy się spodziewać, że osławione inkwizytorskie narzędzia pójdą w ruch, a cała sprawa dla nikogo się szczęśliwie nie zakończy. A później będzie jeszcze więcej i jeszcze gorzej, choć niekoniecznie dla samego bohatera. No i cycki. Będą cycki.

Opinia:
Książka składa się z 5-ciu epizodów (w wydaniu uzupełnionym z 6-ciu), które pokazują ciężką pracę inkwizytora. Po zamknięciu ostatniej strony zwróciłam uwagę, że opowiadanie trzecie Siewcy grozy powinno być opowiadaniem wieńczącym zbiór, ponieważ przełamywało wyobrażenie czytelnika o głównym bohaterze i byłoby ciekawym smaczkiem zapowiadającym rozwój, zgłębianie psychiki Mordimera w następnych tomach. Ale to może być moje czepialstwo, ponieważ ostatnia opowieść W oczach Boga żegna się ciekawą refleksją o świecie przedstawionym. Choć jeżeli mam wybierać pomiędzy myślą o środowisku a bohaterze, wybiorę protagonistę.

Następnie pomyślałam, że układ układem, ale fabuła została skonstruowana za bardzo schematycznie. Mordimer natyka się na jakiś problem, nie wiadomo o co chodzi (przez chwilę powieść wchodzi na grunt detektywistyczny), problem się rozwiązuje i ktoś ląduje na przesłuchaniu. No i dodatkowo Madderdin sobie jakąś dziewoję przygrucha do łoża. Tym co mi przeszkadza, nie jest do końca założenie przybywam-rozwiązuję-torturuję, bo w sumie na takiej monotonii (mogę to sobie przynajmniej wyobrazić) opiera się zawód inkwizytora; a samo środowisko jest różnicowane, inne ziemie, inni ludzie, inne dziewki. A jednak nie czuje się żadnego postępu, jakiegoś znacznika, że postać się zmienia, że świat się zmienia, że w jakiś sposób oddziałujemy na całokształt. 

Co jeszcze poza staniem w miejscu? Dość nieskomplikowane zagadki. Może źle się wyraziłam. Choć są ciekawe, to brakuje w nich pewnego smaczku, jakiejś intrygi, przebiegłości, złożoności - za szybko się kończą i nie mają czasu na skomplikowanie się. A, no i Mordimer jest zawsze (do tej pory) nieomylny. Podobnie traktowane są postacie. Autor nie tylko uśmierca większość mieczem, czy kuszą, ale wszyscy poboczni bohaterowie umierają śmiercią naturalną zaraz po skończeniu opowiadania. I nie jest to złe lub niewytłumaczalne - jacyś ludkowie pojawiają się w spokojnym życiu inkwizytora i znikają, a sam Madderdin jakoś skory do wspominek nie jest. Bardziej w samym opowiadaniu postacie nie mają miejsca, żeby się rozwinąć i pozyskać czytelnika. Przykładowo w drugim rozdziale Szkarłat i śnieg spotykamy osobę, która ma do czynienia z demonami, para się alchemią i innymi bluźnierczymi przedmiotami, ale właściwie nic o niej się nie dowiadujemy. A bardzo chciałabym poznać bluźniercę w małej wiosce. Co więcej to samo tyczy się kompani Mordimera: Kostucha oraz Bliźniaków. Poza tym, że pierwszy to siłacz z genialną pamięcią (określany zabawnie przystojniaczkiem), a bracia mają niezwykłe, magiczne jakby, umiejętności i dziwne fetysze, to poza tym, że są trochę jak przygłupie szczeniaczki inkwizytora, to nie wiemy niczego.

Język książki to, można by powiedzieć, standardowy nowoczesny z wplecionymi kilka razy dziewkami, co ma stylizować tekst na dawny, ale jednak nie, w quasi-średniowiecznych klimatach. Przez utwór towarzyszy nam narracja pierwszoosobowa, tak więc cały czas mamy wgląd do myśli inkwizytora. Mordimer często się umniejsza, twierdząc, że jest tylko skromnym sługą bożym, że wszystko w imię Najwyższego, a tortury są najlepszą rzeczą dla grzeszników. Ciekawa jestem, czy narrator wierzy święcie w to co nam opowiada, czy może jedną wersję serwuje nam, czytelnikom, a gdzieś tam głęboko chowa jakieś wątpliwości, czy myśli, które byłby potępione prze Oficjum, jak przekonanie, że cóż, jest mimo wszystko brutalnym dziadem (choć, muszę stwierdzić, że na tle świata wypada mimo wszystko na dość spoko gościa).

- Jestem z ciebie zadowolony, Mordimer - powiedział [Anioł Stróż]. - Zrobiłeś, co do ciebie należało.
- Na chwałę Pana - odrzekłem, bo co innego mogłem powiedzieć.
- Tak, na chwałę Pana - powtórzył a jakąś dziwną i zaskakującą goryczą w głosie. - Czy wiesz, Mordimer, że w oczach Boga wszyscy jesteśmy winni, niezależnie od naszych uczynków?... - Spojrzałem w jego źrenice, a one były jak jeziora wypełnione ciemnością.
1
Ocena:
Sługa Boży prezentuje ideę świata, która może być dla niektórych skandaliczna (tak przynajmniej wciskają nam książkę reklamodawcy). Zgodzę się, że na samą wzmiankę o mściwym Bogu zaznaczyłam sobie obok Piekary "chcę przeczytać". Niestety gromadzone nadzieje i obietnice nie do końca znalazły odzwierciedlenie w tekście - zupełnie jak randkowanie online. Ale hej, ciągle jest pomysł, a książek jeszcze 8. Miejmy nadzieję, że autor porzuci z czasem schematyczność i pokaże nam coś ciekawszego. Ach, no i cycki. Zapomniałam, że są jeszcze cycki.

1 - Piekara J., Sługa Boży, Fabryka Słów, Lublin 2012, W oczach Boga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz