![]() |
| One Piece 24 |
Arc: Skypiea
Autor: Eiichiro Oda
Ilustrator: Eiichiro Oda
Ilość tomów: 9 (24-32)
Wydawnictwo: JPF
Gatunek: przygoda, walki, fantasy
Docelowy odbiorca: shounen
Ocena: 6/10
Wstęp:
One Piece, jeżeli chodzi o fabułę, trzyma się jednej, logicznej zasady - braku jakiejkolwiek logiki. Do mangi można włożyć dosłownie wszystko, takie naprawdę dosłowne "dosłownie wszystko". I jak widać, wychodzi to historii na dobre. Sprawdzili się syreni, Jurassic Park z olbrzymami oraz pies-wyrzutnia rakiet. Nasi bohaterowie przemierzali śnieżyce, pustynie i wieloryby. Teraz pozostaje nam tylko jedno pytanie. Dlaczego Log Pose nagle wskazuje na niebo? Przecież statek nie może latać. Chyba.
Historia:
Ocena:
![]() |
| One Piece 25 |
Luffy zdołał pokonać jednego z Shichibukai, samego Crocodile'a i uratował pustynną krainę, Alabastę. Jako księżniczka, Vivi postanawia pozostać i zaopiekować się swoją ojczyzną. Mimo odległości, która będzie dzielić dziewczynę ze Słomianymi Kapeluszami, wciąż będzie stanowić część załogi. Ale żeby nie było nam za smutno, do naszych bohaterów dołącza Nico Robin, była partnerka Crocodile'a. Trochę uśmiechem, trochę łapówką, zostaje mniej więcej zaakceptowana przez załogę. I gdy wydaje się, że znów płyniemy naprzód, Log Pose zaczyna uparcie wskazywać w górę, a z nieba spada statek. Tak po prostu. Nasi bohaterowie nie mogą oczywiście przepłynąć obok takiej okazji obojętnie. Luffy, Zoro i Sanji ubierają sklecone jako tako skafandry i nurkują. Przeszukiwanie wraku nie jest jednak zbyt owocne: parę szkieletów, zniszczone deski, puste skarbce. W międzyczasie na powierzchni zjawia się okręt należący do... chyba-małpy. Jej załoga zabiera się za wydobywanie wraku. Jako że nasi bohaterowie nie są ulepieni z byle czego, w ruch powinny pójść pięści. Jednakże tuż przed walką, na niebie pojawiają się olbrzymie kreatury, dużo większe od Dorry'ego i Brogy'ego, lecz od razu znikają. Na szczęście Robin udaje się zwędzić z małpiego statku Eternal Pose. Going Merry ma teraz dwie możliwości: albo popłynie na nieznaną wyspę Jayę albo, według własnego kompasu, poleci. Logicznym rozwiązaniem byłaby normalna wyspa, ale wiadomo, że jak Luffie się uprze...
![]() |
| One Piece 26 |
Opinia:
Arc dotyczący podniebnej wyspy łączy historie oddalone od siebie o całe 400 lat i kilka kilometrów. Miło jest patrzeć, jak historia Nolanda i Kalgara, o której się dowiadujemy, żyje i nadaje sens następnym pokoleniom. Uwielbiam opowieść w opowieści w stylu One Piece, szczególnie o Chopper'ze. Uwielbiam, jak wszystko się pomału ze sobą wiąże. Pan Oda zawsze sprawia wrażenie osoby, która dokładnie planuje każdy arc. Ta detaliczność za każdym razem mnie zachwyca.
Tym razem zostaje nam podsunięty motyw postępu. Bohaterowie argumentują się, czy warto porzucić częściowo tradycję na rzecz lepszego życia i jak bolesne może być oderwanie się od zastanego porządku. Czy można od tak zakończyć wieloletni konflikt, czy warto jednak umierać za pewne wartości.
Zwróciłam uwagę, że niektóre gagi były naprawdę zabawne, szczególnie spotkanie Luffy'ego z głównym przeciwnikiem - pierwsza scena konfrontacji jest epicka.
![]() |
| Tom 24 rozdział 220 |
Choć chrząkałam co jakiś czas pod nosem, nie mogę powiedzieć, że przeciwnicy spodobali mi się w równym stopniu, co choćby Mr. 2 w Alabaście. Czterej kapłani, którzy walczyli dla swojego przywódcy, Eneru, nie byli tak niezwykli i fajni, jak mogliby być. Ich moce nie są w pewien one piece'owy sposób niezwykłe i nie za bardzo można się nimi bawić, jak np.: tworzyć dziwne komba, wpływać nimi na otoczenie, ludzi. Są za nudne na tę mangę. Wrogowie posługiwali się dialami, muszlami mogącymi ziać ogniem, wybuchać, wyrzucać masy powietrza itd., oraz mantrą, która była takim sobie dodatkiem. Miała być to umiejętność pozwalająca czytać przeciwnikowi w myślach, ale została potraktowana trochę po macoszemu. Wierzę, że można by było skomplikować całą sprawę, ale z drugiej strony potrzeba by było na to dużo więcej miejsca.
![]() |
| Tom 25 rozdział 228 |
W czasie toczenia się fabuły można poczuć pewien zastój. Podczas, gdy 51 osób walczyło ze sobą "na śmierć i życie" (wszyscy wiemy jak "śmierć" w tej mandze wygląda) przy końcówce, pojedynek w klatce (choć epicki) nie był tak dynamiczny jakbym tego chciała. Miałam wrażenie, że wszystko się dłuży i choć ciągle wszyscy walczą, nie zmierzamy do jakiegoś konkretnego celu. Ale, gdy tylko przebrniemy przez nieskończone eliminacje, dostajemy głównego przeciwnika, świetnie wykreowanego. Enel to taki dziadu, który mógłby się dogadać z Ludwikiem XIV. Jego bezwzględność, świadomość własnej potęgi i samolubność sprawia, że na gościa chce się patrzeć, oczywiście życząc mu wszystkiego najgorszego. Jego totalna siła wprowadza napięcie. W pewnym momencie wdaje nam się, że Enel ma ogromne szanse, żeby zwyciężyć. Czeka nas zagłada, wszyscy umrą i koniec. Tak wygląda dobrze stworzony przeciwnik (który jeszcze bardziej zaznacza przepaść pomiędzy głównym przeciwnikiem a jego pionkami).
![]() |
| Tom 24, rozdział 219 |
Co się tyczy naszych bohaterów - główne skrzypce zostają po pewnym czasie przekazane Słomianemu kapeluszowi, tu nie ma żadnych niespodzianek, ale zaraz po nim najbardziej wyeksponowana okazała się Nami. Choć każdy z załogi Going Merry miał kogoś do ubicia, pani nawigator dostaje najwięcej ujęć. Co nie jest takie złe dla (mnie) fanów złodziejki.
Ocena:
Arc dotyczący Skypiei nie jest jednym z najlepszych, ale wciąż daje radę. Przez walkę z pomniejszymi przeciwnikami musiałam przebrnąć i właściwie to oni stanowią główny minus przygody na niebiańskiej wyspie. Miałam też wrażenie, że bardziej od głównej fabuły interesują mnie zapowiedzi następnych wydarzeń: Czarnobrody i jego banda oraz samo-naprawiający się statek. Nie mogę jednak stwierdzić, że historia Nolanda mnie nie uwiodła. Mam nadzieję, że pan Oda dopiero się rozkręca.
Ilustracje należą do Eiichiro Oda One Piece.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz