środa, 14 października 2015

Wielki Mistrz: Śmierć i pożoga i słodkie romanse



Tytuł: Wielki Mistrz
           The High Lord
Nazwa serii: Trylogia Czarnego Maga (tom III)
Autor: Trudi Canavan
Tłumacz: Agnieszka Fulińska
Okładka: Steve Stone/ Artist Partners LTD.
Wydawnictwo: Galeria Książki
Miejsce i rok wydania: Kraków 2012
Gatunek: fantasy
Ilość stron: 656
Cena: 19,90 zł
Ocena: 5-/10


Wprowadzenie:
Bawiłam się aż za dobrze - stwierdziłam po odłożeniu książki. Choć miłostki stały się denne, przebieg akcji przewidywalny, a finał serii nie satysfakcjonujący, nic nie mogło mnie oderwać od zwieńczenia trylogii o zakazanej magii, zakazanych zwyczajach i o zakazanym uczuciu.


Historia:
Sonea już od półtora roku znajduje się pod opieką samego Wielkiego Mistrza. Choć Regin zaczął omijać  magiczkę szerokim łukiem, sprawy nie mają się lepiej. Dziewczyna drży na myśl o tym, że służy jako zakładniczka, by zapewnić milczenie byłego mentora Rothena. A stawka jest niemała: Akkarin (przewodniczący Gildii Magów) uprawia czarną magię i wiedzą o tym tylko trzy osoby. Coś jednak zmienia się w Sonei, gdy Wielki Mistrz pokazuje jej sachakańskich szpiegów, podsuwa pod nos zakazane księgi i nawet wyjawia wspomnienia z jego owianej tajemnicą podróży do Sachaki. Czy dziewczyna okaże się łatwowierną kukiełką w rękach najpotężniejszego maga w Gildii, czy też wierną sojuszniczką, która przyczyni się do obrony swojego nowego domu przed Ichanimi (magmi-wyrzutkami, którzy zostali wypędzeni przez króla Sachaki). To czas próby nie tylko dla nowicjuszki, ale także starych przyjaciół, starszyzny i króla. Czy szacunek i zaufanie rozpadną się w proch, gdy niewiedzący o niczym ludzie znajdą niewłaściwe księgi w niewłaściwym miejscu?
- Byłem niewiele starszy od ciebie, kiedy opuściłem Gildię - odezwał się. - Miałem dwadzieścia lat i jako swoją dyscyplinę wybrałem sztuki wojenne, czułem głód przygody i ryzyka. Problem w tym, że w Gildii nie znajdowałem ani jednego, ani drugiego, musiałem więc wyrwać się stąd na chwilę. Postanowiłem napisać książkę o starożytnej magii, co było pretekstem do odbycia podróży i zwiedzenia świata.1
Opinia:
Czy wam również Akkarin kojarzył się z bohaterką Yuru Yuri Akkarin?

The High Lord hajimaru yo!~~
Wielki Mistrz nie przyniósł mi aż tyle radości, co Nowicjuszka, ale był równie wciągający. Z wszystkich głupotek i paringów, które wymyśliła autorka można było się pośmiać i jestem pewna, że gdybym była młodsza, książka by mnie zachwyciła. Niestety w ostatniej części trylogii było więcej niedociągnięć i zmarnowanych momentów. Nigdzie nie doszliśmy z wątkiem homoseksualnego Ambasadora Dannyla. Wydawało mi się, że pani Canavan pragnie ułożyć poboczną historię o tolerancji - doszliśmy do momentu, gdzie nasz protagonista przestaje udawać kogoś kim nie jest; na tym stanęło w drugim tomie, a w trzecim w ogóle nie ruszyło. Dannyl cały czas się zamartwia i pokazuje nam swoje otoczenie o bardzo konserwatywnych poglądach. Może to tylko moje własne zachcianki, a może wątek ten zostanie wyeksponowany w kontynuacji, myślę jednak, że był warty akcji, a bez niej perspektywa Ambasadora niewiele wnosiła do głównej fabuły.

Podobnie było z Cerynim (w końcu powrócił!), a właściwie z jego romansem, który miał właściwie pokazać, że się zmienił i odpuścił sobie Soneę. Savara, choć niby mówi jak tam pokonać magów, jest seksowana, ładna, nosi opinające sukienki, raz ratuje Cery'ego i jest ładna. Ta postać, jeżeli musiała się dostać do fabuły, powinna mieć jakieś znaczenie. Dziewczyna jest Sachakanką, magiem z Sachaki, skąd Ichani chcą zdobyć Kyralię, posługuje się czarną magią, ma dużo do powiedzenia na królewskim dworze i reprezentuje grupę przeciwną magom-wyrzutkom. Szkoda, że służy wyłącznie
za egzotyczną dziewczynę Cery'ego. Autorka mogła z nią zrobić cokolwiek, a nie zrobiła nic.

Finał uważam za konkretnie nieudany. Autorka nie wykorzystała potencjału, który sama zbudowała. Zamiast strategii bitewnych, które skleciła jako tako w II tomie, tutaj mamy zwykłe rąbanie się mocą i utrzymywanie tarczy. Gdyby to jeszcze ogłuszona Sonea robiła, ale starsi magowie, którzy nagle polegają wyłącznie na sile? Nien! I Złodzieje, którzy jakimś głupim trikiem zabijają kilkudziesięciokrotnie silniejszych niż zazwyczaj magów? Nein! Czekałam na walkę ostateczną, ale jej nie dostałam.

Regin został zmieciony, podobnie jak Ceryni w drugim tomie, a szkoda, bo menda była obiecująca. Postaci nie ewoluowały jak pokemony, ich role są ciągle typowe. Oprócz mojego faworyta Akkarina. Dowiedzieliśmy się sporo o jego przeszłości i tajemniczy mag przestał być aż tak tajemniczy. Został pokazany jako ten cierpiący, ten, który ma emocje, ten, który przeszedł wiele i działa w imię dobra. Zamiast szaty pełnoprawnego maga powinien przywdziać włosiennice.
Dwa stare, ciężkie stoły ustawiono pod ścianą po lewej. Na bliższym z nich stała lampa, a obok niej leżał ciemny tobołek. Pozostałe ściany zastawione były regałami i szafami. Niektóre z nich nosiły ślady naprawy, przypominając o stratach, jakie poczynił tu "zabójca". W jednym kącie stała zniszczona skrzynia. Czyżby ta, która zawierała księgi o czarnej magii?2
Ocena:
Mimo całej zabawa, którą sprezentował ostatni tom Trylogii Czarnego Maga, nie uważam, żeby przedstawiał się lepiej od części drugiej. Trochę zmarnowanych wątków, trochę niepotrzebnych. Jednak Wielki Mistrz jest dobrą młodzieżówką. Szczególnie, kiedy epilog zostawia po sobie ciepły ślad. Nie gorąco, ale polecam.

1- Canavan T., Wielki Mistrz, Galeria Książki, Kraków 2012, s. 118.
2 - Tamże, s. 92.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz