Irgendwann werden wir uns alles erzählen
Autor: Daniela Krien
Tłumacz: Agnieszka Gadzała
Okładka: Katarzyna Borkowska
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice 2013
Gatunek: dramat, romans, okruchy życia
Ilość stron: 263
Cena: 34,90 zł (w przecenie ~ 10 zł)
Ocena: 7/10
Wstęp:
Z pisaniem książek jest podobnie jak z rysowaniem mang - każdy autor powinien mieć własny styl. Jednakże o ile w komiksie kreska odgrywa rolę pierwszoplanową, tak dla tekstu fabuła jest zwykle ważniejsza niż warstwa językowa. Wśród wielu tytułów brakuje mi indywidualizmu, tak żeby po przeczytaniu fragmentu utworu mogłabym stwierdzić: "No tak, to ten autor, poznaję po tym i po tym". Gombrowiczowską pustkę zastępują nieliczne utwory. Debiut niemieckiej pisarki ma w swoim języku coś specyficznego i lekkiego, co może wyewoluować w ciekawe eksperymenty w przyszłości.
Poddaję się bez sprzeciwu. Okno jest otwarte na oścież, na zewnątrz jakby pijane szczęściem lata ćwierkają ptaki. Pająków nie widać, wyjdą dopiero wieczorem i będą prząść swoje delikatne nici. Johannes zatyka mi usta, żeby nikt nas nie usłyszał. Żeby nikt nie usłyszał, jak brzmi miłość.1
Historia:
Lato 1990 roku, niby coraz bliżej nowoczesności, ale wciąż niedaleko obalenia muru berlińskiego. Kiedy Świat zajęty jest sprawą zjednoczenia Niemiec, w małej wsi na końcu świata, szesnastoletnia Maria wczytuje się w losy braci Karamazow. Dziewczyna ma własne problemy: przyszłość jest niejasna, miłość niepewna, a rok nauki zawalony; nie musi się dodatkowo zamartwiać polityką. Niedawno wyprowadziła się od matki, która wychowywała Marię samotnie. Przyjęła ją rodzina jej chłopaka Johannesa, posiadająca najbogatsze gospodarstwo we wsi. Choć szesnastolatka woli czytanie od pracy na polu, angażuje się w życie rodziny Banner. I niby jakoś to się układa, tylko Maria sama nie wie, czego tak naprawdę chce, w przeciwieństwie do Johannesa. Kiedy jadą do zachodniej części Niemiec, chłopak kupuje drogi aparat fotograficzny i próbuje dostać się na studia artystyczne do Lipska. Maria zaczyna czuć się opuszczona. Kiedy Hennes, blisko czterdziestoletni właściciel stadniny koni z gospodarstwa obok, zaprasza dziewczynę do siebie, sprawy zaczynają się komplikować. Maria kocha się z Hennesem. Doświadcza silnych namiętności: wstydu, pożądania, niepokoju. Szesnastolatka zakochuje się w gospodarzu w jedyny, młodzieńczy sposób - do szaleństwa. Czy uczucie nam przedstawione jest miłością zakazaną, czy raczej destrukcyjną? A może bohaterami kieruje wyłącznie żądza bliskości.Stoi teraz przede mną kieliszek z przezroczystym napojem. Biorę go i piję; to wódka. Henner zdejmuje mi z ramion chustkę. Psy drapią w drzwi, bo zostawił je na zewnątrz. Nie chce świadków, myślę, mogłoby to rozszczekać w świat. Ta myśl mi się podoba. Niewiele brakuje, żebym się roześmiała. (...) Henner staje za mną i kładzie mi ręce na szyi. Teraz umieram. Jeśli teraz nie umrę, to nigdy już nie będę odczuwała lęku. Psy szaleją, a ja piję dalej.2
Opinia:
Kiedyś wszyscy... to książka na jeden wieczór. Żeby miała prawo bycia sprzedawaną za trzy dychy, wydawnictwo powiększyło czcionkę do granic przyzwoitości i usztywniło okładkę. Bardzo ładną swoją drogą. Choć utwór jest bogaty językowo, nie można tego powiedzieć o objętości, dlatego cena jest zbyt wygórowana.
Debiut pani Krien jest zdecydowanie obiecujący. Ciekawe tłumaczenie otrzymujemy dzięki Agnieszce Gadzale, która sprawiła, że w polskim przekładzie wszystko gra i ładnie brzmi. Książka ta jest przykładem, że historię powtarzalną, czy nieinteresującą można przekształcić we wspaniałe doświadczenie dzięki sprawnym posługiwaniu się językiem. Opisy są zmysłowe. Myśli bohaterki i jej narracja pozostawiają w niektórych miejscach niedopowiedzenia. Maria często nie mówi konkretnie co czuje, ale opisuje to na własny sposób, oryginalnie, intymnie, a jednocześnie prosto. Właśnie dzięki temu możemy lepiej zrozumieć emocje głównej bohaterki.
Maria nie jest jedynym wątkiem, który potrafi czytelnika poruszyć. Gdy gdzieś w tle dokonują się przełomowe momenty, poznajemy historię Bannerów: losy Fridy (babci Johannesa) oraz Alfreda, którzy mieli się ku sobie, ale kobieta wyszła za bogatego gospodarza, a on został przy niej jako parobek. Dowiadujemy się o przeszłości Hennera, jego miłości do matki, zdrady żony, kłopotów z milicją. Maria opowiada również o swoim ojcu, który wyjeżdżał na wschód do ZSRR i tam zdradzał matkę, aż w końcu wzięli rozwód. Choć akcja rozgrywa się w małej wsi, bohaterowie złączeni są skomplikowanymi relacjami. Głębia emocji towarzysząca każdej historii nie jest poprowadzona z patetycznym wykrzyknikiem, czytelnik sam musi się domyślić i ją odnaleźć.
Poza tym zakończenie jest niekoniecznie zaskakujące, ale ciekawe. Sama odczuwałam pewną niemoc w związku z losem głównej bohaterki - niby skończyło się dla niej dobrze, na pewno łatwiej, ale niedosyt uczuć i napięcie w oczekiwaniu na konfrontację wywołało smutek, z którym wałęsałam się do wieczora.Nie ma słów na opisanie wstydu zmuszającego mnie do opuszczenia wzroku. Niech rozstąpi się ziemia. Stoję, a on milczy. Nie wiem, które uczucie jest silniejsze: nieokiełznana tęsknota za kolejną taką nocą, upokorzenie tamtej chwili i pragnienie, żeby się to wszystko powtórzyło, strach, dziewczyńska duma i życzenie, by ktoś tę dumę złamał...?3
Ocena:
Niegłupia książka na jedno posiedzenie. Mam nadzieję, że pani Krien będzie szła w stronę prostoty i zmysłowości, które wyróżniają Kiedyś wszystko... spośród wielu innych okruchów życia. No i ciekawa zachęta, by zabrać się za klasykę Dostojewskiego. Bardzo polecam.
1 - Krien D., Kiedyś wszystko sobie opowiemy, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013, s. 35.
2 - Tamże, s. 67.
3 - Tamże, s. 78.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz