niedziela, 25 października 2015

Co dalej, szary człowieku?: A życie toczy się dalej

Tytuł: Co dalej, szary człowieku?
          Kleiner Mann - Was nun?
Autor: Hans Fallada
Tłumacz: Dariusz Guzik
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice 2013
Gatunek: dramat, okruchy życia
Ilość stron: 350
Cena: 39,90 zł (w przecenie ~ 10 zł)
Ocena: 8/10

Wstęp:
Do pewnego wieku czyta się o księżniczkach, które, pomimo wielu cierpień i znojów, natrafiają na swojego księcia i wychodzą radośnie za mąż. Później bierze się do ręki takiego Tołstoja. który odmiennie definiuje "i żyli długo i szczęśliwie". Kiedy przywykniemy do myśli, że małżeństwo jest rzeczą, która z czasem przeradza się w zdrady i samobójstwa, wpada nam znienacka Fallada ze swoim Co dalej, szary człowieku? i jakoś to się tak wszystko wypośrodkowuje. I jest radość, i łzy, i ta miłość, która wcale nie musi się skończyć pod kołami.

środa, 14 października 2015

Wielki Mistrz: Śmierć i pożoga i słodkie romanse



Tytuł: Wielki Mistrz
           The High Lord
Nazwa serii: Trylogia Czarnego Maga (tom III)
Autor: Trudi Canavan
Tłumacz: Agnieszka Fulińska
Okładka: Steve Stone/ Artist Partners LTD.
Wydawnictwo: Galeria Książki
Miejsce i rok wydania: Kraków 2012
Gatunek: fantasy
Ilość stron: 656
Cena: 19,90 zł
Ocena: 5-/10


Wprowadzenie:
Bawiłam się aż za dobrze - stwierdziłam po odłożeniu książki. Choć miłostki stały się denne, przebieg akcji przewidywalny, a finał serii nie satysfakcjonujący, nic nie mogło mnie oderwać od zwieńczenia trylogii o zakazanej magii, zakazanych zwyczajach i o zakazanym uczuciu.

środa, 7 października 2015

Kiedyś wszystko sobie opowiemy: Mów mi pięknie o miłości

Tytuł: Kiedyś wszystko sobie opowiemy
          Irgendwann werden wir uns alles erzählen
Autor: Daniela Krien
Tłumacz: Agnieszka Gadzała
Okładka: Katarzyna Borkowska
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice 2013
Gatunek: dramat, romans, okruchy życia
Ilość stron: 263
Cena: 34,90 zł (w przecenie ~ 10 zł)
Ocena: 7/10

Wstęp:
Z pisaniem książek jest podobnie jak z rysowaniem mang - każdy autor powinien mieć własny styl. Jednakże o ile w komiksie kreska odgrywa rolę pierwszoplanową, tak dla tekstu fabuła jest zwykle ważniejsza niż warstwa językowa. Wśród wielu tytułów brakuje mi indywidualizmu, tak żeby po przeczytaniu fragmentu utworu mogłabym stwierdzić: "No tak, to ten autor, poznaję po tym i po tym". Gombrowiczowską pustkę zastępują nieliczne utwory. Debiut niemieckiej pisarki ma w swoim języku coś specyficznego i lekkiego, co może wyewoluować w ciekawe eksperymenty w przyszłości.
Poddaję się bez sprzeciwu. Okno jest otwarte na oścież, na zewnątrz jakby pijane szczęściem lata ćwierkają ptaki. Pająków nie widać, wyjdą dopiero wieczorem i będą prząść swoje delikatne nici. Johannes zatyka mi usta, żeby nikt nas nie usłyszał. Żeby nikt nie usłyszał, jak brzmi miłość.1

Historia:
Lato 1990 roku, niby coraz bliżej nowoczesności, ale wciąż niedaleko obalenia muru berlińskiego. Kiedy Świat zajęty jest sprawą zjednoczenia Niemiec, w małej wsi na końcu świata, szesnastoletnia Maria wczytuje się w losy braci Karamazow. Dziewczyna ma własne problemy: przyszłość jest niejasna, miłość niepewna, a rok nauki zawalony; nie musi się dodatkowo zamartwiać polityką. Niedawno wyprowadziła się od matki, która wychowywała Marię samotnie. Przyjęła ją rodzina jej chłopaka Johannesa, posiadająca najbogatsze gospodarstwo we wsi. Choć szesnastolatka woli czytanie od pracy na polu, angażuje się w życie rodziny Banner. I niby jakoś to się układa, tylko Maria sama nie wie, czego tak naprawdę chce, w przeciwieństwie do Johannesa. Kiedy jadą do zachodniej części Niemiec, chłopak kupuje drogi aparat fotograficzny i próbuje dostać się na studia artystyczne do Lipska. Maria zaczyna czuć się opuszczona. Kiedy Hennes, blisko czterdziestoletni właściciel stadniny koni z gospodarstwa obok, zaprasza dziewczynę do siebie, sprawy zaczynają się komplikować. Maria kocha się z Hennesem. Doświadcza silnych namiętności: wstydu, pożądania, niepokoju. Szesnastolatka zakochuje się w gospodarzu w jedyny, młodzieńczy sposób - do szaleństwa. Czy uczucie nam przedstawione jest miłością zakazaną, czy raczej destrukcyjną? A może bohaterami kieruje wyłącznie żądza bliskości.
Stoi teraz przede mną kieliszek z przezroczystym napojem. Biorę go i piję; to wódka. Henner zdejmuje mi z ramion chustkę. Psy drapią w drzwi, bo zostawił je na zewnątrz. Nie chce świadków, myślę, mogłoby to rozszczekać w świat. Ta myśl mi się podoba. Niewiele brakuje, żebym się roześmiała. (...) Henner staje za mną i kładzie mi ręce na szyi. Teraz umieram. Jeśli teraz nie umrę, to nigdy już nie będę odczuwała lęku. Psy szaleją, a ja piję dalej.2

Opinia:
Kiedyś wszyscy... to książka na jeden wieczór. Żeby miała prawo bycia sprzedawaną za trzy dychy, wydawnictwo powiększyło czcionkę do granic przyzwoitości i usztywniło okładkę. Bardzo ładną swoją drogą. Choć utwór jest bogaty językowo, nie można tego powiedzieć o objętości, dlatego cena jest zbyt wygórowana.

Debiut pani Krien jest zdecydowanie obiecujący. Ciekawe tłumaczenie otrzymujemy dzięki Agnieszce Gadzale, która sprawiła, że w polskim przekładzie wszystko gra i ładnie brzmi. Książka ta jest przykładem, że historię powtarzalną, czy nieinteresującą można przekształcić we wspaniałe doświadczenie dzięki sprawnym posługiwaniu się językiem. Opisy są zmysłowe. Myśli bohaterki i jej narracja pozostawiają w niektórych miejscach niedopowiedzenia. Maria często nie mówi konkretnie co czuje, ale opisuje to na własny sposób, oryginalnie, intymnie, a jednocześnie prosto. Właśnie dzięki temu możemy lepiej zrozumieć emocje głównej bohaterki. 

Maria nie jest jedynym wątkiem, który potrafi czytelnika poruszyć. Gdy gdzieś w tle dokonują się przełomowe momenty, poznajemy historię Bannerów: losy Fridy (babci Johannesa) oraz Alfreda, którzy mieli się ku sobie, ale kobieta wyszła za bogatego gospodarza, a on został przy niej jako parobek. Dowiadujemy się o przeszłości Hennera, jego miłości do matki, zdrady żony, kłopotów z milicją. Maria opowiada również o swoim ojcu, który wyjeżdżał na wschód do ZSRR i tam zdradzał matkę, aż w końcu wzięli rozwód. Choć akcja rozgrywa się w małej wsi, bohaterowie złączeni są skomplikowanymi relacjami. Głębia emocji towarzysząca każdej historii nie jest poprowadzona z patetycznym wykrzyknikiem, czytelnik sam musi się domyślić i ją odnaleźć.

Poza tym zakończenie jest niekoniecznie zaskakujące, ale ciekawe. Sama odczuwałam pewną niemoc w związku z losem głównej bohaterki - niby skończyło się dla niej dobrze, na pewno łatwiej, ale niedosyt uczuć i napięcie w oczekiwaniu na konfrontację wywołało smutek, z którym wałęsałam się do wieczora.
Nie ma słów na opisanie wstydu zmuszającego mnie do opuszczenia wzroku. Niech rozstąpi się ziemia. Stoję, a on milczy. Nie wiem, które uczucie jest silniejsze: nieokiełznana tęsknota za kolejną taką nocą, upokorzenie tamtej chwili i pragnienie, żeby się to wszystko powtórzyło, strach, dziewczyńska duma i życzenie, by ktoś tę dumę złamał...?3

Ocena:
Niegłupia książka na jedno posiedzenie. Mam nadzieję, że pani Krien będzie szła w stronę prostoty i zmysłowości, które wyróżniają Kiedyś wszystko... spośród wielu innych okruchów życia. No i ciekawa zachęta, by zabrać się za klasykę Dostojewskiego. Bardzo polecam.

1 - Krien D., Kiedyś wszystko sobie opowiemy, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013, s. 35.
2 - Tamże, s. 67.
3 - Tamże, s. 78.

czwartek, 1 października 2015

Świat Judyty: Ziemia Obiecana z filcu, kory i opakowania po toffi

Tytuł: Świat Judyty
          The Land of Decoration
Autor: Grace McCleen
Tłumacz: Katarzyna Petecka - Jurek
Okładka: Mariusz Banachowicz
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice 2013
Gatunek: dramat, okruchy życia
Ilość stron: 346
Cena: 34,90 zł (w promocji ~10 zł)
Ocena: 7/10

Wstęp:
Myślałam, że jako dziecko miałam całkiem rozbudowaną wyobraźnię i talent plastyczny. Choć moje doświadczenie skończyło się ze stosem pociętego papieru toaletowego i podpasek, byłam dumna ze swojej dziecięcej aktywności. Świat Judyty zawstydził moje pojęcie kreatywności. Po co kończyć na zniszczeniu tanich przyborów toaletowych, skoro można tworzyć, i to całe miasto.

Historia:
10-cio letnia Judyta (Judith) mieszka z ojcem w małym domu. Jej matka umarła zaraz po porodzie i dziewczynka obwinia się o śmierć mamy. Poza tym nikt nie wie, jak bogatą wyobraźnią dysponuje 10-cio latka. W swoim pokoju zgromadziła śmieci zbierane po drodze ze szkoły oraz rzeczy pozostawione jej przez mamę. Tylko, że to nie są już tylko zwyczajne przedmioty. Judyta, z papierków, pudełek i sznurków, stworzyła miniaturę miasta, w którym żyje. Ona i jej tata należą do grupy kościelnej, pukającej od domu do domu i głoszącej bliski koniec świata. Jak można się domyślić, odmienne poglądy wpływają na niepopularność i wredotę tych "fajniejszych" dzieci. Judyta jest ignorowana przez koleżanki i dręczona przez Neila Lewisa. Do popychania i głupich uwag można się jeszcze jakoś przyzwyczaić, ale groźba wsadzenia głowy go klozetu? Judyta jest przerażona. Cały czas zastanawia się, czy umrze i próbuje wstrzymywać oddech. Na coniedzielnym spotkaniu ich grupy kościelnej radzi się brata Michaela . Ten każe jej po prostu wierzyć. Dziewczynka wierzy, i to jak. I właśnie wtedy zaczyna się wszystko. Właśnie wtedy, przed nieszczęsną szkołą, z bolącym brzuchem i głową pełną zmartwień, do Judyty przemawia Bóg.
Nazywam się Judyta McPherson. Mam dziesięć lat. W poniedziałek wydarzył się cud. Tak będę to nazywać. I to ja go sprawiłam. Przez to , że Neil Lewis powiedział, że wepchnie mi głowę do klozetu. Przez to, że się bałam. Ale też przez to, że wierzyłam.1
Opinia:
Świat Judyty to bardzo obiecujący debiut pani McCleen. Rozwój wydarzeń śledzimy z punktu widzenia 10-cio letniej dziewczynki. Czasami sposób opisywania wydaje się za bardzo złożony i poetycki jak na tak młodą osobę, czasami usilnie dziecinny, ale kto pamięta o czym myślał, gdy oglądał z pasją Dragon Balla. Szczególnie, jeżeli przyjmiemy, że Judyta jest również wymówką, po to żeby ukryć prawdziwe problemy ze świata dorosłych, poznawane przez podsłuchiwanie rozmów, czy obserwację tatę przez szparę w drzwiach.
Tekst podzielony jest na wiele krótszych rozdziałów, które czyta się trochę jak pamiętnik głównej bohaterki. Całość jest przejrzysta i przyjemna dla oka. Nie mam pojęcia, dlaczego pani Kataryna przetłumaczyła wyłącznie imię Judith - może omijanie późniejszych kłopotów w deklinacji, może sprawa marketingowa (tytuł).
Miałam w sobie coś ogromnego, ale moje ciało było na to za małe. Tak szeroko otwierałam oczy, że aż mnie paliły. Siedziałam tak nieruchomo, że w mojej piersi nie było miejsca na oddech.
Siedziałam tak nieruchomo przez cały czas, kiedy te wszystkie gwiazdy leciały i patrzeliśmy, jak przecinają nieba, aż w końcu znikały, i po chwili znowu mogłam przełykać, potem mogłam mrugać i w końcu oddychać.
 Tato i ja siedzieliśmy na schodach jeszcze chwilę, a potem weszliśmy do domu. I to był mój  najlepszy dzień w życiu.2
Fabuła bywa poruszająca. Nie szukałam interpretacji, czy Judyta naprawdę ma super moc, czy rozmawia z Bogiem, czy też z własnym sumieniem, a może z tą ciemniejszą stroną mocy? Skupiałam się na dziewczynce dręczonej myślą, że to przez nią mama umarła, że tata jej nie kocha, w szkole jest wyrzutkiem i zadręcza się sprawami moralności, dobra i zła oraz śmierci. Nawet zbrodni i kary. Oczywiście wszystko tak po dziecięcemu. Dzięki temu autorka zapewniłaby sobie opinię "w porządku", gdyby nie bardzo dobra postać ojca. Tata, jak to tata - nie mówi, że kocha, wstydzi się przytulić, dać buziaka na dobranoc, ale kocha. Mamy okazję zżyć się z mężczyzną, który stracił żonę i nie mógł przeżyć żałoby ze względu na domagającą się uwagi córeczkę. Teraz ma problemy w pracy, jako nieliczny nie podejmuje się udziału w strajku. Jest przez to nielubiany i szykanowany. Kłopoty zawodowe nie wpływają dobrze na jego samopoczucie, a tym bardziej na niezapłacone rachunki. W dodatku jacyś chłopacy dewastują nocami ich dom. Zagubiony człowiek stara się nie pokazywać słabości córce i chroni ją jak potrafi. Gdy jego cały świat się wali, jedyne o czym myśli to Judyta. Pięknie pokazana rodzicielska miłość.

Warto jeszcze powiedzieć, że utwór ma ładne okładki.

Ocena:
Przyjemna i ciepła lektura. Choć zmierzamy do katastrofalnego finału, daje nadzieję i obrazuje wartość rodziny. Autorka pokazuje jak Armagedon może spotkać każdego przeciętnego człowieka, ale to nie znaczy, że zniszczenia będą nie do odbudowania.
Mówię sobie, że w chmurach są pałace, w oczku wodnym góry, autostrady w pyle pod moimi stopami i miasta na spodzie liści; na księżycu jest twarz i galaktyka w moim oku, i wir na czubku mojej głowy.
I wtedy wiem, że jestem ogromna i jestem malutka, trwam wiecznie i w jednej chwili mnie nie ma, że jestem młoda jak nowo narodzona myszka i stara jak Himalaje. Tkwię bez ruchu i wiruję. A skoro jestem pyłem, jestem też pyłem gwiezdnym.
3

1 - McCleen G., Świat Judyty, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2013, s. 16
2 - Tamże, s. 275-276.
3 - Tamże, s. 220.