Autor: Ayatsuji Yukito
Ilustrator: Kiyohara Hiro
Ilość tomów: 4
Wydawnictwo: J.P.Fantastica
Gatunek: horror, tajemnica
Docelowy odbiorca: dorośli
Ocena: 6/10
Kiedy bohater dowiaduje się, że uczestniczy w schemacie "mordercą jest jeden z nas" raczej nie zajmuje się myślą, że na obiad schabowy. Szczególnie, gdy dopiero co dołączył do zgranej grupy. Protagoniści, od zwykłych kryminałów do mangowych gore, odszukują złoczyńców, którzy śmią m. in. rozczłonkowywać, skręcać karki i wyrywać kończyny. Najlepszą rzeczą w tym zabiegu jest pokazywanie rozpadu grupy, dzielenia się na frakcje i jak niektórzy (shinitakunai!) rzucają się na wszystkich, tylko nie na tego, kogo pozbyć się trzeba. Czy schemat ten równie dobrze spisuje się w Another?
Misaki umarł. Klasa 3-C nie mogła się z tym pogodzić. Nie chciała. W pewnym momencie jeden z uczniów rzucił: ...przecież Misaki nie umarł, spójrzcie jest tutaj... I wszyscy zaczęli żyć tak, jakby wypadek wcale się nie przydarzył. Nauczyciele odczytywali jego imię, koledzy wracali z nim do domu i rozmawiali z pustym krzesłem. W czasie ceremonii zakończenia nauki w gimnazjum, na zdjęciu klasowym pojawiła się osoba, która nie powinna się pojawić. Misaki stał razem z klasą. Uśmiechał się.
26 lat później, Kouichi Sakakibara, w związku z pracą ojca, przenosi się z Tokio do gimnazjum w Yomiyamie pod opiekę babci. W mieście, gdzie 15 lat temu zmarła jego matka, wydając go na świat. Niestety nie może jak normalny uczeń wybiec z domu z tostem w ustach i zderzyć się ze swoją sympatią zza rogu. Nawracająca choroba płuc, zmusza go do zostania w szpitalu. Jego rozmowy ze słodką pielęgniarką i zaczytywanie się w horrorach przerywa wizyta reprezentantów klasy, do której został przypisany, 3-C (powiało grozą~~). Kouichi od razu zauważa nienaturalność jego gości. Następnie przechadzając się po szpitalu ląduje w windzie sam-na-sam ze śliczną dziewczyną w mundurku z jego nowej szkoły. Zignorujmy fakt, że ma przepaskę na oku, w objęciach lalkę i wchodzi do kostnicy. Jest ładna i tajemnicza. No i nazywa się Misaki Mei. A to dopiero początek mrocznej niespodzianki, klątwy, zapoczątkowanej 26 lat temu, która domaga się świeżych ofiar.
Tajemnicza, wciągająca historia powinna zadowolić niejednego fana horrorów. Czytelnik powoli dowiaduje się o zagadce, która łączy się z wydarzeniem na długo przed narodzinami głównego bohatera, ale jednocześnie mającą do czynienia z jego rodziną. Zostałam kupiona zwyczajnym opisem z okładki. Sama prezentacja akcji nie jest zła, lecz przez pewne rozbieżności z anime musiałam obniżyć ocenę końcową. Przede wszystkim niektóre śmierci dokonywały się bez udziału odbiorcy, za kurtyną, gdzie w pewnym momencie dowiadujemy się o nich przez wiadomość od kolegi. A przecież jesteśmy tylko prymitywnymi ludźmi - chcemy chleba i krwi! Takie tam wynaturzenie po Corpse Party. Dodatkowo muszę poskarżyć się na humor, który mógłby nie plątać się pod nogami głównemu wątku.
Bohaterów, jak na dość liczną klasę, mamy niewielu. W dodatku zostali zaprezentowani powściągliwie. Znamy ich wyłącznie przez reakcje w trakcie toczącej się katastrofy. Oprócz
Kouichi'ego, którego będziemy obserwować, czy chcemy, czy też nie, niezwykle odznaczającą się postacią jest Misaki Mei, dziewczyna, której istnienie jest przez wszystkich ignorowane. Nie dość, że projekt postaci jest bardzo ładny, to ma dość cichy, spokojny charakter. Jej historia jest jeszcze ciekawsza niż Sakakibary, włączając w to niepokojące lalki, dwukolorowe oczy i odwiedziny w kostnicy. Akazawa Izumi, przeciwieństwo Misaki, jest zdecydowanie radykalną osobą. Przeżywa ciężką sytuację w domu i ciągły stres bycia następną ofiarą, w dodatku zostaje przewodniczącą, która nie boi się podjąć drastycznych kroków, by ochronić najbliższą przyjaciółkę, rodzinę, no i przede wszystkim siebie.
Ilustracje Kiyohary Hiro miejscami są niezwykłe i wykonane z dokładnością. Zdarzają się kadry pokazujące prawdziwą grozę zawartą w czterotomowej serii. Jednakże częściej widać po prostu rysunki twarzy, które mogłyby być lepsze, tak samo jak i tła. Okładki utrzymane są w tym samym stylu, ładnie się dopełniając. Na szczęście w mandze Tsumitsuki. Demon grzechu, ilustracje Kiyohary ewoluowały w lepsze i ciekawsze.
Ogólnie, mangę Another bardo polecam. Tajemnice nie tylko klątwy, ale także skrywane przez bohaterów zasysają jak nowo kupiony odkurzacz. Rysunki wystarczające, żeby czasami westchnąć. Zakończenie zmuszające cię do ponownego przejrzenia niektórych scen. Jeśli po przeczytaniu wciąż będziesz spragniony zmasakrowanych ciał, pamiętaj, żeby zobaczyć adaptację anime. Krew się poleje posoką!
Misaki umarł. Klasa 3-C nie mogła się z tym pogodzić. Nie chciała. W pewnym momencie jeden z uczniów rzucił: ...przecież Misaki nie umarł, spójrzcie jest tutaj... I wszyscy zaczęli żyć tak, jakby wypadek wcale się nie przydarzył. Nauczyciele odczytywali jego imię, koledzy wracali z nim do domu i rozmawiali z pustym krzesłem. W czasie ceremonii zakończenia nauki w gimnazjum, na zdjęciu klasowym pojawiła się osoba, która nie powinna się pojawić. Misaki stał razem z klasą. Uśmiechał się.
26 lat później, Kouichi Sakakibara, w związku z pracą ojca, przenosi się z Tokio do gimnazjum w Yomiyamie pod opiekę babci. W mieście, gdzie 15 lat temu zmarła jego matka, wydając go na świat. Niestety nie może jak normalny uczeń wybiec z domu z tostem w ustach i zderzyć się ze swoją sympatią zza rogu. Nawracająca choroba płuc, zmusza go do zostania w szpitalu. Jego rozmowy ze słodką pielęgniarką i zaczytywanie się w horrorach przerywa wizyta reprezentantów klasy, do której został przypisany, 3-C (powiało grozą~~). Kouichi od razu zauważa nienaturalność jego gości. Następnie przechadzając się po szpitalu ląduje w windzie sam-na-sam ze śliczną dziewczyną w mundurku z jego nowej szkoły. Zignorujmy fakt, że ma przepaskę na oku, w objęciach lalkę i wchodzi do kostnicy. Jest ładna i tajemnicza. No i nazywa się Misaki Mei. A to dopiero początek mrocznej niespodzianki, klątwy, zapoczątkowanej 26 lat temu, która domaga się świeżych ofiar.Tajemnicza, wciągająca historia powinna zadowolić niejednego fana horrorów. Czytelnik powoli dowiaduje się o zagadce, która łączy się z wydarzeniem na długo przed narodzinami głównego bohatera, ale jednocześnie mającą do czynienia z jego rodziną. Zostałam kupiona zwyczajnym opisem z okładki. Sama prezentacja akcji nie jest zła, lecz przez pewne rozbieżności z anime musiałam obniżyć ocenę końcową. Przede wszystkim niektóre śmierci dokonywały się bez udziału odbiorcy, za kurtyną, gdzie w pewnym momencie dowiadujemy się o nich przez wiadomość od kolegi. A przecież jesteśmy tylko prymitywnymi ludźmi - chcemy chleba i krwi! Takie tam wynaturzenie po Corpse Party. Dodatkowo muszę poskarżyć się na humor, który mógłby nie plątać się pod nogami głównemu wątku.
Bohaterów, jak na dość liczną klasę, mamy niewielu. W dodatku zostali zaprezentowani powściągliwie. Znamy ich wyłącznie przez reakcje w trakcie toczącej się katastrofy. Oprócz
Kouichi'ego, którego będziemy obserwować, czy chcemy, czy też nie, niezwykle odznaczającą się postacią jest Misaki Mei, dziewczyna, której istnienie jest przez wszystkich ignorowane. Nie dość, że projekt postaci jest bardzo ładny, to ma dość cichy, spokojny charakter. Jej historia jest jeszcze ciekawsza niż Sakakibary, włączając w to niepokojące lalki, dwukolorowe oczy i odwiedziny w kostnicy. Akazawa Izumi, przeciwieństwo Misaki, jest zdecydowanie radykalną osobą. Przeżywa ciężką sytuację w domu i ciągły stres bycia następną ofiarą, w dodatku zostaje przewodniczącą, która nie boi się podjąć drastycznych kroków, by ochronić najbliższą przyjaciółkę, rodzinę, no i przede wszystkim siebie.
Ilustracje Kiyohary Hiro miejscami są niezwykłe i wykonane z dokładnością. Zdarzają się kadry pokazujące prawdziwą grozę zawartą w czterotomowej serii. Jednakże częściej widać po prostu rysunki twarzy, które mogłyby być lepsze, tak samo jak i tła. Okładki utrzymane są w tym samym stylu, ładnie się dopełniając. Na szczęście w mandze Tsumitsuki. Demon grzechu, ilustracje Kiyohary ewoluowały w lepsze i ciekawsze.
Ogólnie, mangę Another bardo polecam. Tajemnice nie tylko klątwy, ale także skrywane przez bohaterów zasysają jak nowo kupiony odkurzacz. Rysunki wystarczające, żeby czasami westchnąć. Zakończenie zmuszające cię do ponownego przejrzenia niektórych scen. Jeśli po przeczytaniu wciąż będziesz spragniony zmasakrowanych ciał, pamiętaj, żeby zobaczyć adaptację anime. Krew się poleje posoką!
Ilustracje należą do Kiyohara Hiro, Ayatsuji Yukito Another





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz