poniedziałek, 7 września 2015

Nadzieja umiera ostatnia: Wspomnienia z piekieł


Tytuł: Nadzieja umiera ostatnia
Autor: Halina Birenbaum
Opracowanie graficzne: Jerzy Jaworowski
Wydawnictwo: Czytelnik
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1988
Gatunek: autobiografia, czasy wojenne
Ilość stron: 276
Cena: 330 (starych) zł ;)

Wstęp:
Książek o męczeństwie Żydów podczas II wojny światowej napisano wiele - mi do rąk wpadła akurat ta. Razem z panią Birenbaum odkrywałam od nowa obozowe piekło, jednocześnie rozpoznając już Kanadę, apele, Mengele, wizę. Jak w świat dorosłych wchodziła 10-cio letnia dziewczynka? W getcie, dusznej piwnicy, obozie, krematorium.

Historia:
Jednego dnia Halinka bawiła się z sąsiadami na podwórzu, a drugiego uciekała z płonącego domu zabierając, co tylko się da. Później jak wiadomo przyszło getto i gwiazdy Dawida. Ciągły niepokój matki, że jutro nie będzie mogła nakarmić własnych dzieci. Następnie nadszedł niekończący się strach przed łapankami i Umschlagiem. I piwnice. Duszne, śmierdzące pomieszczenia, gdzie w ciemnościach dokonywały się rzeczy równie dramatyczne, co na zewnątrz. W końcu się nie udało - naziści zagonili rodzinę, wraz z bratem Chilkiem na plac na wywózkę do Treblinki. Mimo to matka się nie poddała i, jakimś cudem, zdołała wyciągnąć siebie i dwójkę dzieci. Ojciec pojechał na śmierć. Później było jeszcze więcej chowania, głodu i niepokoju. Wszędzie przeprowadzano czystki i łapanki. Aż w końcu Niemcy znaleźli i ich. Wpędzeni do bydlęcych, jechali gdzieś, umierając w duchocie i z pragnienia. Okazało się, że zostają osadzeniu w Majdanku. Przerażona Halinka szła grzecznie z kuzynką, gdy naziści rozdzielali nowo przybyłych na grupy. Kiedy się obejrzała, spostrzegła, że nie było za nią matki. Tej matki, która gotowała po nocach w opuszczonych mieszkaniach, wybłagała ich życie za pierwszym razem na Umschlagu, szukała schronów i cały czas powtarzała, że będzie dobrze, że nie zginą i że trzeba walczyć. Teraz 13-sto letnia dziewczynka usłyszała "Mamy nie ma".

Za oknem widać było zieleń, grupy zwiedzających z różnych krajów i miast polskich. Ludzie zwiedzają obóz jak wiele innych muzealnych zabytków, słuchają rzeczowych wyjaśnień, które dla mnie brzmiały banalnie, mimo że używa się w nich ciągle słów: "straszne, okropne, brutalne" itp. Słowa tylko, puste jakoś.1

Wrażenia:
Książka przedstawia życie żydowskiej dziewczynki od 1939 do 1945 roku. Autorka pisała o sobie w Izraelu, z mężem i dziećmi u boku. Jak wyjaśniła we wstępie, wyjechała z Polski w 1947 roku i była zaprzątnięta m. in. wojną izraelsko-arabską. Coś obudziło się w niej podczas procesu Eichmanna, gdzie w zeznaniach świadków brakowało jej czegoś istotnego, co powinno być wymienione. Tak właśnie powstała Nadzieja umiera ostatnia. Książka skupiająca się na ciągłym strachu, męczarniach, śmierci, ale też odwadze, miłości i wierze. Tytułowa nadzieja przeplata się z wieloma wspomnieniami autorki: w czasie chowania się w piwnicach, jazdy pociągiem, apelu, choroby, inspekcji Mengele, postrzelenia, czy oczekiwania aż obóz zostanie oswobodzony.

Wysiadamy. Biegnę pierwsza. Chcę to zobaczyć, przekonać się, że to prawda, że byłam tu kiedyś więźniem żydowskim, skazanym z góry na śmierć za swe pochodzenie i za fakt, że na dodatek jestem dzieckiem niepotrzebnym nawet do katorżniczej pracy.2

Autorka opisała wydarzenia mniej emocjonalnie niż to sobie wyobrażałam. Dzięki temu książka nie jest zawodzeniem nad przeszłością a dowodem, wycinkiem piekła. Cóż, nie był to czas na uczucia. Zupełnie inaczej Birenbaum odsłania się nam w końcowym rozdziale "Wyprawa w przeszłość - Polska 1986", dodany do utworu po 20 latach. Autorka powróciła do kraju swojego dzieciństwa, by zobaczyć ponownie obozy zagłady, które teraz są muzeami. Niezwykle emocjonalne podejście, płacz duszony od czasów rozpoczęcia wojny, wszystko zostało wypuszczone na zewnątrz i nagrane podczas pobytu w Oświęcimiu.

Jestem dzisiaj turystką na grobach po wyjściu z czeluści piekła. Wiem, że to jest szczęście i cud. Ale szczęście zatopione w wiecznych łzach i koszmarach.3

Podsumowanie:
Pani Halina pokazuje nam brutalny świat wojny. Niesamowitą bezsilność, nędzę człowieczeństwa. Jednakże równocześnie z każdej kartki wykrzykuje zdanie: Nadzieja umiera ostatnia! I właśnie to jest puentą, fenomenem i nauką tej książki.

Chcę tą książką wyrazić moje najgorętsze pragnienie, aby podobne zbrodnie nie powtórzyły się nigdy i nigdzie na kuli ziemskiej.4

1 - Birenbaum H., Nadzieja umiera ostatnia, Czytelnik, Warszawa 1988, s.267-268.
2 - Tamże, s. 265.
3 - Tamże, s. 262.
4 - Tamże, s. 244.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz