The Novice
Nazwa serii: Trylogia Czarnego Maga (tom II)
Autor: Trudi Canavan
Tłumacz: Agnieszka Fulińska
Okładka: Steve Stone/ Artist Partners LTD.
Wydawnictwo: Galeria Książki
Miejsce i rok wydania: Kraków 2012
Gatunek: fantasy
Ilość stron: 588
Cena: 17,90 zł
Ocena: 5/10
Wstęp:
Czasami mam już czasami dość swojego ciężkiego życia: zimne stopy, świeży siniak na nodze, rozlana herbata... Dlatego człowieka ciągnie do śmiesznego świata nastoletnio-dorosłych problemów, z którymi możemy się utożsamić, ale z bohaterami już nie. Właśnie dlatego sięgnęłam po Nowicjuszkę. Żeby poprawić sobie humor cierpieniem dręczonych rówieśników, osamotnienia, nietolerancji... Zaraz, zaraz, czy to ciągle jest kontynuacja tej sagi o Magach, Gildiach i czarach?
Historia:

Sonea, pomimo gróźb i szantaży, dostała się do Gildii i jak głosi tytuł, została Nowicjuszką. Gdyby nie tajemnice Wielkiego Mistrza, który być może para się czarną magią i jest seryjnym mordercą, dziewczyna z radością wiodłaby bezproblemowe życie nastoletniej Magiczki. Czy aby na pewno? Podczas swojego zaprzysiężenia Sonea odbiera zewsząd negatywne fluidy. No tak, w końcu pochodzi ze slumsów, a odkąd powstała Gildia Magów, Nowicjuszy wybierano jedynie z grona szlachty. Czy przez głupią dumę Domów będzie poniżana, dręczona i izolowana? Jakżeby inaczej. Główna gnida, Regin, posiada zdolności towarzyskie i przywódcze, których nie omieszka wykorzystać przeciwko naszej protagonistce. Chłopak z dobrego domu napada na Soneę grupowo, niszczy jej rzeczy, oskarża o kradzież oraz o intymne kontakty z mentorem, Rothenem - a to tylko kilka przykładów, kiedy będziecie życzyć mu łamania kołem. Dziewczyna postanawia przenieść się do starszej grupy, ale czy w ten sposób uda jej się ominąć przyrodniego brata Joffreya?
Nie zapominajmy również o Wielkim Mistrzu (Akkarinie) i serii morderstw, która nawiedza slumsy. Administrator, szkolny przyjaciel przewodniczącego Gildii, niechętnie łączy fakty ze wspomnieniami Sonei. By przygotować się na możliwe starcie z Mistrzem, Lorlen wysyła zadanie nowemu ambasadorowi w Elyne, sympatycznemu Dannylowi, by prześledził podróż Akkarina, zanim został przywódcą Gildii. Dyplomata nie tylko podąża śladami domniemanego mordercy, ale również mierzy się z przeszłością - niewygodnymi plotkami o zbyt bliskiej przyjaźni ze starszym kolegą podczas nowicjatu. Czy razem z przyjacielem Tayendem odnajdą odpowiedzi na pytania swoje i swoich towarzyszy?
Opinia:
- Tak, w dzieciństwie zdarzało mi się kraść jedzenie i pieniądze - przyznała, zmuszając się do podniesienia głowy i spojrzenia Issle prosto w oczy - Ale tylko wtedy, kiedy głodowaliśmy albo zbliżała się zima i potrzebowałam butów i ciepłego ubrania.
Oczy Issle zabłysnęły triumfalnie.
- A zatem jesteś złodziejką.1
W porównaniu do pierwszej, nijakiej części Czarnego Maga, drugi tom sprawił mi wiele radości. Dobrze się bawiłam wyklinając Regina i jego głupkowatą bandę, wspominając przy tym piękne czasy dręczonego Harrego Pottera. Z problemów typowo magicznych przeszliśmy na typowo społeczne, czyli mobbing w szkole i nietolerancja wobec kochających inaczej. Nawet nie wiecie jakie przeżyłam zaskoczenie. Na początku autorka daje nam jakieś znaki, z których sobie żartowałam, ale kiedy okazało się, że to nie są żadne żarty, moja ciemna strona fujoshi eksplodowała. Fantazja poszła w ruch i żadnym sposobem nie dało się jej zatrzymać. Zacieszałam się ile można, obmyślałam tortury dla dręczycieli Sonei i jednym słowem, bardzo dobrze się bawiłam (to właściwie 4 słowa, ale pal licho).
Jeżeli ktoś nie polubił za bardzo wątku szkolnego dramatu miał 2 kolejne do wyboru prowadzone z dwóch innych perspektyw. W pierwszej części trylogii autorka bawiła się przeskakiwaniem od przestraszonej Sonei do wkurzonych Magów, by pokazywać 1 wydarzenie od dwóch stron. W tej części mamy 3 różne sprawy, którymi zajmują się inne postacie. I to się chwali.

Jeżeli chodzi o główną bohaterkę - Sonea przeszła przemianę niczym Pinokio - jako tako stała się prawdziwą dziewczynką. W końcu ma jakiś charakter, a to, że jest grzeczna, nazbyt życzliwa, bardzo niepewna, ale zawsze najlepsiejsza, cóż, powiedzmy, że dodawało mi radochy. Tak samo czułam się zgłębiając draniowatość Regina, który jest wstrętny do szpiku kości i przez to po prostu wspaniały. Głupio uparty. Reszta postaci również ma wyznaczone role: Rothen, opiekun Sonei, jest zatroskanym ojcem, Wielki Mistrz osamotnionym cierpiętnikiem, który robi złe rzeczy (ciągle mi się podoba), Dannyl ciepłym gościem i właściwie, oprócz słodkiego geja Tayenda, nie ma o kim wspominać. Pamiętacie może Cery'ego, co się obijał przez cały poprzedni tom. No bo właśnie ja coś nie bardzo...
Patrząc tak ze strony technicznej - pani Canavan strasznie lubi kursywę.
Ktoś czterokrotnie zdecydowanie zapukał do drzwi, a Lorlen poczuł, że serce mu zamiera.To nie było pełne uprzejmości pukanie Osena, ani też lekko przestraszone służącego. Ani nawet nierozpoznawalne pukanie kogoś z magów. To było stukanie, które mroziło krew w żyłach, którego wyczekiwał z przerażeniem.2
Opinia:
Nowicjuszkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Ciągle nie super skomplikowana, gdzie bohaterowie trzymają się wyznaczonych przez autorkę roli, ale dająca radość ze zgłębiania fabuły. Ta książka (albo jej podobna) powinna rozpoczynać przygody Sonei. Osobiście polecam.
2 - Tamże, s. 360-61. -> piękny opis mrocznego pukania


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz